Polska komedia romantyczna – banalna, ale przyjemna.
Moda na polskie komedie romantyczne zaczęła się w 2000 roku, kiedy Wereśniak reżyserował film „Zakochani”. Na kolejne produkcje nie trzeba było długo czekać. Miłosne historie sypały się jak z rękawa. Zatorski zabrał się za bestseller Katarzyny Grocholi „Nigdy w życiu”, gdzie doskonałą grę aktorską pokazali Danuta Stenka, Artur Żmijewski i Jan Frycz. Film widziało ponad 1,6 mln odbiorców. Kino szybko zaproponowało nam następne filmy: „Tylko mnie kochaj” – z popularnym Maciejem Zakościelnym w głównej roli oraz „Nigdy w życiu” Rok później Zakościelnego widzieliśmy w „Dlaczego nie!” – opowieści o Kopciuszku, który po wielu zmaganiach wreszcie trafia w ramiona swego księcia z bajki. Motyw ten pojawia się w komediach romantycznych stanowczo zbyt często. Z wątkiem tym mamy do czynienia również w najnowszej polskiej produkcji – „Miłość na wybiegu”, gdzie Julka (Karolina Gorczyca) dostaje cudowną propozycję pracy. Dzięki przypadkowemu spotkaniu w salonie fryzjerskim młoda, niedoświadczona dziewczyna wkracza w wielki świat mody. Rzecz jasna to nie jedyny przykład. Pytanie czy polskie filmy, to wybitne kino? Raczej nie. Przedstawiają banalnie proste wyobrażenia o życiu, szczęściu, miłości, zawsze kończą się happy endem, ale są lekkie, łatwe i przyjemne, więc idealnie nadają się na babskie wieczorki przy winku.
If you enjoyed this post, please consider to leave a comment or subscribe to the feed and get future articles delivered to your feed reader.







Comments
Brak komentarzy.
Dodaj komentarz